W ostatnim meczu fazy zasadniczej T-Mobile Ekstraklasy piłkarze Lecha Poznań pokazali świetną formę i spokojnie pokonali na wyjeździe ekipę Górnika Zabrze 3:0 (2:0). Lechici po 30. kolejce awansowali oczywiście do grupy mistrzowskiej, w której zajmują drugą lokatę. Górnik także znalazł się w najlepszej ósemce, ale "zawdzięcza" to raczej porażkom ekip Lechii i Cracovii.
Początek starcia w Zabrzu był dość spokojny. Choć gospodarze wiedzieli, że choćby punkt zapewnia im grupę mistrzowską, bez względu na wyniki innych spotkań, to Górnik nie potrafił stworzyć sobie żadnych dogodnych okazji. Lechici także nie zachwycali, ale jak pokazał czas, rozkręcali się z każdą minutą.
Polecamy także
Sygnał do ataku dla podopiecznych trenera Mariusza Rumaka padł w 31. minucie, a jego autorem został Łukasz Teodorczyk. Wszystko zaczęło się od Lovrencsicsa, który zacentrował z prawej flanki. Futbolówka dość przypadkowo poodbijała się od nóg obrońców Górnika, aż w końcu dotarła do leżącego "Teo". Snajper Lecha był na to przygotowany i wpakował piłkę do bramki z najbliższej odległości.
Zabrzanie nie zdążyli zapewne jeszcze ochłonąć po starcie pierwszego gola, a już otrzymali kolejny cios. 180 sekund po golu Teodorczyka, czyli w 34. minucie, piłka tym razem została dośrodkowana z lewego skrzydła. Autorem centry był Kędziora, ale bohaterem akcji został Kasper Hamalainen, który pozostawiony zupełnie bez opieki trafił w futbolówkę głową i spokojnie podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Lech po dwóch golach uspokoił swoją grę, ale wciąż kontrolował to, co dzieje się na murawie. Na następną bramkę kibicie Kolejorza musieli jednak poczekać do drugiej połowy. Wtedy po raz kolejny na listę strzelców wpisał się, znakomity w sobotę, Hamalainen. Fin z zimną krwią uderzył między nogami próbującego interweniować Grzegorza Kasprzika i trafił po raz drugi w tym spotkaniu.
Sytuacja zabrzan wydawała się fatalna i coraz mniej osób liczyło już na zwycięstwo Górnika, ale w 54. minucie sędzia słusznie wskazał na "wapno" i gospodarze stanęli przed szansą na bramkę z rzutu karnego. Do piłki, ustawionej na jedenastym, metrze podszedł Bartosz Iwan, ale nie wytrzymał presji i strzelił obok słupka bramki, strzeżonej przez Kotorowskiego.
Hamalainen miał już na koncie dwa gole, Lech kontrolował przebieg gry i dominował, ale ochotę na drugą bramkę miał także Łukasz Teodorczyk. W 81. minucie "Teo" znalazł się prawie na linii bramkowej i chciał wykorzystać zamieszanie, by wepchnąć futbolówkę do bramki. Ta sztuka nawet mu się udała, ale gol nie mógł zostać uznany, gdyż "Teo" próbował strzelić bramkę ręką, "kiwając" dłonią niczym siatkarz. Za to zagranie snajper Lecha obejrzał żółtą kartkę.
Do końca meczu nie padła już żadna bramka i Lech zaliczył pewne zwycięstwo 3:0. Po tym triumfie Lech jest oczywiście wiceliderem nowopowstałej grupy mistrzowskiej, Górnik także awansował i zajmuje siódme miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz