środa, 30 kwietnia 2014

Lech - Wisła Kraków 3:0 [OCENY]

W piątkowym meczu z Wisłą Kraków, piłkarze Lecha Poznań znów zagrali dobrze, aczkolwiek skuteczność cały czas jest do poprawki. Oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Wisłą Kraków w skali szkolnej (1-6).


Krzysztof Kotorowski - ocena 4. Pewny mecz Kotora. Pewnie wyłapywał wszystko co powinien. Widać, że jest w niezłej formie.

Mateusz Możdżeń - ocena 5. Bardzo dobry występ z przodu i… z tyłu! Rośnie klasowy prawy obrońca, który wczoraj imponował ustawianiem się i kryciem. Szczególnie w I połowie trzy razy zatrzymał groźne dośrodkowania z prawej strony.

Marcin Kamiński - ocena 4. Był mniej elektryczny niż zwykle. Dobry występ „Kamyka”.

Hubert Wołąkiewicz - ocena 4. Dobry występ kapitana Kolejorza. Oby tak dalej.

Tomasz Kędziora - ocena 4. Bardzo ciekawy występ Kędziory. Z racji lepszej prawej nogi z przodu na tej lewej flance może nie był zbyt aktywny, ale za to w defensywie spisał się w porządku.

Łukasz Trałka - ocena 4. Dobry występ, jednak wielka szkoda tej kartki. Mógł sobie odpuścić ten faul.

Karol Linetty - ocena 5. W końcu pokazuje potencjał. Szybki, asertywny i efektowny występ. Udzielał się z przodu i z tyłu sporo wnosząc do gry Lecha. Był bardziej widoczny od Hamalainena. Szkoda, że nie zdobył gola na którego zasługiwał.

Daylon Claasen - ocena 4. Dobry występ reprezentanta RPA. Może fajerwerków nie było, lecz niczym nie odstawał od zespołu.

Kasper Hämäläinen - ocena 4. Momentami pełnił rolę nie tyle co ofensywnego pomocnika a napastnika. Pod koniec spotkania już był nim nominalnie i choćby golem po raz kolejny pokazał, że jest w formie.

Szymon Pawłowski - ocena 4. Dobry występ „Szymka”. Może taki trochę spokojniejszy, lecz jego gra wyglądała ciekawie.

Łukasz Teodorczyk - ocena 4. Dobry mecz „Teo”, jednak szkoda, że nie zdobył więcej bramek, bo już w tym meczu mógł dogonić Marcina Robaka. Klub opuszczał kulejąc, ale na Zawiszę powinien być gotowy.

Gergo Lovrencsics - ocena 4. Wszedł na boisko z lekką kontuzją łokcia i zaliczył asystę. Dobrze, że nie pogorszył sobie tej kontuzji. To jest w tej chwili najważniejsze.
Dariusz Formella - ocena 4. Grał krótko, ale był widoczny. Przez te 9 minut wniósł co nieco do zespołu. Oby tak dalej.

Dimitrije Injać - Grał za krótko, by go ocenić.

Lech spokojnie ogrywa Wisłę

Lech Poznań zgodnie z przewidywaniami łatwo poradził sobie z Wisłą Kraków triumfując 3:0, ale tak naprawdę był to najniższy wymiar kary dla „Białej Gwiazdy”.


Kolejorz oddał w piątek 18 strzałów z czego 5 w pierwszej połowie i 5 celnych w całym spotkaniu. Szczególnie w pierwszej odsłonie lechici dosłownie chcieli wejść z piłką do bramki grając momentami jak FC Barcelona i to zupełnie niepotrzebnie. Gra poznaniaków wyglądała efektownie, ale za to była szalenie nieskuteczna i denerwująca. – „Już w przerwie w szatni mówiliśmy sobie, że zaczęliśmy grać tiki-takę. Tak byśmy mogli grać przy 5:0, a nie 2:0, bo to bardzo niebezpieczny wynik. Na drugą połowę wyszliśmy jednak z zamiarem strzelenia kolejnej bramki i to nam się udało.” – przyznał kapitan „niebiesko-białych”, Hubert Wołąkiewicz.

Lech Poznań na dobrą sprawę zakończył emocje we wczorajszym spotkaniu już w 11. minucie. Sam Łukasz Teodorczyk był trochę zaskoczony tak wysokim prowadzeniem już na początku meczu. – „Te szybkie bramki trochę nas wytrąciły. Chcieliśmy nagle pięknie grać w piłkę, ale nie przynosiło to żadnego efektu.” – powiedział „Teo”, który nie jest zadowolony z nieefektywnej tiki-taki. – „Szybkie dwie bramki ustawiły ten mecz i w pierwszej połowie były takie momenty w których było za dużo zabawy. To na pewno było niepotrzebne. Czuliśmy wtedy pewność siebie.” – dodał natomiast pomocnik, Łukasz Trałka.
Z kolei z szybkiego prowadzenia bardzo zadowolony jest obrońca Mateusz Możdżeń, który w piątek był jednym z lepszych graczy na boisku. –„Szybkie gole ustawiły mecz i daj Boże, by zawsze tak było. Właśnie w tych pierwszych 15 minutach mieliśmy pokazać, że u nas w domu dominujemy. Wiedzieliśmy na co stać Wisłę i na co stać Semira Stilica. Znaliśmy jego walory i nie dawaliśmy mu się obrócić z piłką.” – powiedział zadowolony po zwycięskim pojedynku Mateusz Możdżeń, który występując na prawej obronie robi coraz to większe postępy.

Rezultat 3:0 to oczywiście najniższy wymiar kary dla Wisły. Poznański Lech momentami wręcz bawił się z krakowianami traktując swojego rywala jak zlepek amatorów. Kolejorz długo prowadził jednak 2:0, a przypadkowa akcja gości mogła przecież zakończyć się golem, a nawet sytuacją z Łodzi. Skuteczność szwankowała wczoraj mocno i Wielkopolanie będą chcieli ją poprawić. – „Na boisku było trochę nerwowości i dopiero ta trzecia bramka nas uspokoiła. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Skuteczność to minus i trzeba będzie to poprawić.” – zaznaczył na koniec kapitan, Hubert Wołąkiewicz.

Górnik Zabrze - Lech 0:3 [OCENY]

Poznaniacy na koniec sezonu zasadniczego ekstraklasy pewnie wygrali z Górnikiem w Zabrzu 3:0. Najwyżej oceniliśmy grę strzelców goli dla Kolejorza. Oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Górnikiem Zabrze w skali szkolnej (1-6).

Krzysztof Kotorowski - ocena 4+. W pierwszej połowie po jednym z nielicznych strzałów Górnika dość niepewnie odbił piłkę. Potem jednak zaczarował Bartosza Iwana, który z 11 metrów nie trafił w bramkę i nowa, świecka tradycja, w myśl której zabrzanie nie strzelają Lechowi karnego, została podtrzymana. W drugiej połowie też dwa groźne strzały rywali - raz z bliska i raz z daleka.

Tomasz Kędziora - ocena 4. Wszedł za kontuzjowanego Luisa Henriqueza, nim minęło pół godziny gry. Miał prawo być nierozgrzany. To nie przeszkodziło mu jednak, by ładnie dośrodkować piłkę na głowę Hämäläinena, który zdobył drugiego gola. To był dla młodego obrońcy Lecha dopiero dziesiąty mecz w tym sezonie (z czego - ósmy w ekstraklasie).

Marcin Kamiński - ocena 3. Najmniej pewny punkt obrony Lecha w pierwszej połowie, którą Górnik próbował nękać w schematyczny sposób. Zdarzył mu się kiks i podanie do Huberta Wołąkiewicza w aut. W drugiej połowie prezentował się lepiej.

Hubert Wołąkiewicz - ocena 3+. Poprawny występ kapitana Kolejorza, choć zamieszanie w poznańskim polu karnym w drugiej połowie trochę obciąża jego konto.

Mateusz Możdżeń - ocena 3. Średni występ, na którego ocenę - na szczęście dla Możdżenia - nie wpływa strata bramki przez Lecha, do której mogło dojść za jego zagranie ręką w polu karnym.

Łukasz Trałka - ocena 4. Pewny w odbiorze piłki, często cofał się do obrony, by od niej zaczynać akcje poznaniaków. Górnik w środku pola praktycznie nie istniał

Karol Linetty - ocena 4. Z przyjemnością można było patrzeć na kilka z jego zagrań. Nie był to olśniewający występ w jego wykonaniu, ale na pewno jeden z tych dobrych.

Gergo Lovrencsics - ocena 4+. Węgier szarpał na skrzydle w swoim stylu, to jego zasługą był pierwszy gol Lecha w Zabrzu. Parę razy rywale nie byli w stanie za nim nadążyć, ale z czasem skrzydłowy trochę przygasł.

Kasper Hämäläinen - ocena 5. Dwa ładne gole reprezentanta Finlandii, najpierw głową, potem nogą. Przy obu zachował skandynawski spokój. Miło jest patrzeć na jego współpracę z Łukaszem Teodorczykiem.

Szymon Pawłowski - ocena 3+. Parę błysków na początku, parę ładnych dryblingów z każdą kolejną minutą mniej aktywny. Ostatnio przyzwyczaił nas do lepszych występów. Bardziej aktywny po drugiej stronie boiska był Gergo Lovrencsics.

Łukasz Teodorczyk - ocena 5. Numer 10 znów pokazał, że ze skutecznością nie ma ostatnio problemu. Umiał wykorzystać gapiostwo obrońców z Zabrza, asystował przy drugim golu kolegi z Finlandii. Napastnik Kolejorza coraz bardziej wyciąga ręce po koronę króla strzelców. Mało brakowało, a pod koniec spotkania drugi raz bardzo ładnym strzałem pokonałby Kasprzika.

Luis Henriquez, Daylon Claasen i Dawid Kownacki - brak oceny. Grali za krótko, by ich oceniać. 

Lokomotywa się rozkręca

W ostatnim meczu fazy zasadniczej T-Mobile Ekstraklasy piłkarze Lecha Poznań pokazali świetną formę i spokojnie pokonali na wyjeździe ekipę Górnika Zabrze 3:0 (2:0). Lechici po 30. kolejce awansowali oczywiście do grupy mistrzowskiej, w której zajmują drugą lokatę. Górnik także znalazł się w najlepszej ósemce, ale "zawdzięcza" to raczej porażkom ekip Lechii i Cracovii.


Początek starcia w Zabrzu był dość spokojny. Choć gospodarze wiedzieli, że choćby punkt zapewnia im grupę mistrzowską, bez względu na wyniki innych spotkań, to Górnik nie potrafił stworzyć sobie żadnych dogodnych okazji. Lechici także nie zachwycali, ale jak pokazał czas, rozkręcali się z każdą minutą.

Polecamy także

Sygnał do ataku dla podopiecznych trenera Mariusza Rumaka padł w 31. minucie, a jego autorem został Łukasz Teodorczyk. Wszystko zaczęło się od Lovrencsicsa, który zacentrował z prawej flanki. Futbolówka dość przypadkowo poodbijała się od nóg obrońców Górnika, aż w końcu dotarła do leżącego "Teo". Snajper Lecha był na to przygotowany i wpakował piłkę do bramki z najbliższej odległości.


Zabrzanie nie zdążyli zapewne jeszcze ochłonąć po starcie pierwszego gola, a już otrzymali kolejny cios. 180 sekund po golu Teodorczyka, czyli w 34. minucie, piłka tym razem została dośrodkowana z lewego skrzydła. Autorem centry był Kędziora, ale bohaterem akcji został Kasper Hamalainen, który pozostawiony zupełnie bez opieki trafił w futbolówkę głową i spokojnie podwyższył prowadzenie swojego zespołu.


Lech po dwóch golach uspokoił swoją grę, ale wciąż kontrolował to, co dzieje się na murawie. Na następną bramkę kibicie Kolejorza musieli jednak poczekać do drugiej połowy. Wtedy po raz kolejny na listę strzelców wpisał się, znakomity w sobotę, Hamalainen. Fin z zimną krwią uderzył między nogami próbującego interweniować Grzegorza Kasprzika i trafił po raz drugi w tym spotkaniu.


Sytuacja zabrzan wydawała się fatalna i coraz mniej osób liczyło już na zwycięstwo Górnika, ale w 54. minucie sędzia słusznie wskazał na "wapno" i gospodarze stanęli przed szansą na bramkę z rzutu karnego. Do piłki, ustawionej na jedenastym, metrze podszedł Bartosz Iwan, ale nie wytrzymał presji i strzelił obok słupka bramki, strzeżonej przez Kotorowskiego.


Hamalainen miał już na koncie dwa gole, Lech kontrolował przebieg gry i dominował, ale ochotę na drugą bramkę miał także Łukasz Teodorczyk. W 81. minucie "Teo" znalazł się prawie na linii bramkowej i chciał wykorzystać zamieszanie, by wepchnąć futbolówkę do bramki. Ta sztuka nawet mu się udała, ale gol nie mógł zostać uznany, gdyż "Teo" próbował strzelić bramkę ręką, "kiwając" dłonią niczym siatkarz. Za to zagranie snajper Lecha obejrzał żółtą kartkę.


Do końca meczu nie padła już żadna bramka i Lech zaliczył pewne zwycięstwo 3:0. Po tym triumfie Lech jest oczywiście wiceliderem nowopowstałej grupy mistrzowskiej, Górnik także awansował i zajmuje siódme miejsce.

sobota, 12 kwietnia 2014

Lech - Jagiellonia 6:1 [OCENY]

"Kolejorz" rozbił Jagiellonię 6:1, a na wielkie pochwały zasługują wszyscy jego piłkarze. Jednemu za ten mecz przyznaliśmy ocenę celującą! Oceny lechitów za mecz z Jagiellonią Białystok w szkolnej skali od 1 do 6:

Krzysztof Kotorowski - 4+. Roboty miał niewiele, ale gdy było trzeba - nie zawiódł. Do obrony miał jeden groźny strzał Plizgi, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Lecha. Ten pojedynek wygrał doświadczony Kotorowski.

Mateusz Możdżeń - 5. Tak właśnie powinien grać nowoczesny boczny obrońca, którym Możdżeń przecież nie jest - uważnie z tyłu i aktywnie z przodu. Asysta przy pierwszym golu - palce lizać!

Paulus Arajuuri - 4+. Udany, nawet bardzo udany debiut Fina w Lechu. Gdyby jeszcze zmieścił piłkę w bramce na początku pierwszej połowy, byłby to debiut idealny. Rzut karny dla Jagiellonii został podyktowany po jego zagraniu ręką, ale wydaje się, że sędzia popełnił błąd.

Hubert Wołąkiewicz - 4. Kapitan Lecha zagrał na nietypowej dla siebie pozycji lewego obrońcy i w niej nie zawiódł. Z przodu jednak nieco mniej aktywny niż Możdżeń.

Łukasz Trałka - 5. Jego tytaniczna praca w środku pola przyniosła Lechowi miażdżącą przewagę nad rywalem.

Karol Linetty - 5. Świetny w odbiorze piłki, świetny w kreowaniu akcji. 19-latek wyrasta na naprawdę klasowego pomocnika.

Gergo Lovrencsics - 5+. Piękny gol (ostatni dla Lecha w tym meczu) był ukoronowaniem jego bardzo dobrego występu.

Kasper Hämäläinen - 5+. Równie pięknym golem otworzył wynik, a potem ładnie napędzał akcje "Kolejorza".

Szymon Pawłowski - 4. Zagrał dobre spotkanie, ale był... najsłabszym ogniwem w ofensywie Lecha. Bardzo chciał strzelić swojego gola, tym razem nie wyszło.

Łukasz Teodorczyk - 6. Król pola karnego. Do tej pory często dochodził do sytuacji bramkowych, ale irytował ich marnowaniem. W sobotni wieczór do umiejętności szukania piłki w polu karnym dołożył zabójczą skuteczność. Najlepszy piłkarz meczu!

Daylon Claasen - 4+. Wszedł na boisko, gdy mecz był już rozstrzygnięty, ale dołożył ważną cegiełkę do sukcesu.

Dawid Kownacki - 5. Potrzebował niecałej minuty, by strzelić swojego gola w tym meczu. Nam bardziej niż golem zaimponował jednak świetnym przeglądem sytuacji w momencie, gdy asystował Lovrencsicsowi.

Dimitrije Injac - Grał za krótko, by go ocenić.

Marcin Kamiński - 4. Występ bez zarzutu, choć nieco mniej spektakularny niż Paulusa Arajuuriego.

Świetna forma, świetny wynik

W sobotę zespół Lecha Poznań rozegrał chyba najlepszy mecz w tym sezonie zmiatając Jagiellonię Białystok z powierzchni ziemi i zapewnił sobie 2. miejsce po rozgrywkach zasadniczych.


Wynik 6:1 jest miłym zaskoczeniem, bowiem Jaga do outsiderów ligi nie należy, gra ciekawą piłkę, kadrowo prezentuje się na pierwszą piątkę tabeli i w przeciwieństwie do Kolejorza gra w półfinale Pucharu Polski. Tym samym wygrana nad białostoczanami cieszy, ponieważ z tą drużyną punkty straciło przecież wiele ekip z czołówki. – „Mecze z Jagiellonią nigdy nie są łatwymi spotkaniami, a jesienią przegraliśmy przecież 0:2. W sobotę dopiero drugi raz wygrałem z Piotrem Stokowcem, zagraliśmy skutecznie i to zwycięstwo było nagrodą.” – przyznał trener Mariusz Rumak.

Kto oglądał ostatnie mecze Lecha Poznań ten musi przyznać otwarcie – Kolejorz gra w tej chwili najlepszą piłkę w Polsce. Wielkopolanie są w formie i z taką dyspozycją do końca będą liczyli się w walce o Mistrzostwo Polski. – „Ten wynik jest potwierdzeniem dobrej formy w jakiej jesteśmy. Niestety przegraliśmy w Warszawie, ale wiedziałem, że zespół wygląda dobrze fizycznie i mentalnie. Potrzeba było tylko trochę luzu i z Jagą go mieliśmy.” – stwierdził 37-letni szkoleniowiec „niebiesko-białych”, który umocnił się ostatnimi meczami na stanowisku trenera.

Natomiast wczoraj pod nieobecność Barrego Douglasa trener Lecha Poznań trochę zaskoczył. Za Szkota na lewej flance obrony nie zagrał Luis Henriquez tylko Hubert Wołąkiewicz, zaś jego miejsce na stoperze zajął debiutant Paulus Arajuuri. – „Hubert Wołąkiewicz miał predyspozycje do tego, żeby grać na boku. Podjąłem taką decyzję jako całość, ale nie wykluczam, że np. Luis Henriquez zagra od początku w meczu z Górnikiem.” – oznajmił Mariusz Rumak, który mimo świetnego pojedynku z Jagiellonią Białystok za tydzień w Zabrzu może postawić na zupełnie innych zawodników. Rezultat 6:1 pokazał, kto był wczoraj zdecydowanie lepszy i udowodnił ogromną ofensywną siłę Kolejorza. 

Prawdopodobnie był to najlepszy występ Lecha Poznań nie tylko w tym sezonie, ale być może również za kadencji Mariusza Rumaka. Mimo to, trener Kolejorza uważa, iż te najlepsze boje wciąż są przed jego zespołem. – „Najlepszy występ wciąż jest przed nami. Nie chciałbym porównywać poszczególnych meczów, bo każdy z nich jest inny. Każde spotkanie ma swoją historię i ja wierzę, że te najlepsze wciąż są przed nami.” – powiedział na koniec pewny siebie trener Mariusz Rumak.